GdzieIść

Dobra trasa z wieżą widokową na rozruszanie się po przerwie. Dystans 16km, ale jak to bywa w Górach Kamiennych z ciągłymi zejściami i podejściami.

Start - Głuszyca Górna

Drogę rozpocząłem z bezpłatnego praknigu na końcu ulicy Granicznej w Głuszycy Górnej. Parking nie jest duży, jednak samo miejsce też nie należy do najpopularniejszych. Nie trzeba więc martwić się tym, że nie będzie gdzie zostawić samochodu. Ruszyłem żółtym szlakiem w stronę granicy z Czechami, która poprowadzi mnie do celu wycieczki. Na krzyżówce z szlakiem zielonym i niebieskim można odpocząć w wiacie lub przy ławkach, jednak nie skorzystałem z okazji.

Szlak zielony

Na Ruprechtický Špičák postanowiłem iść szlakiem zielonym. Idzie on praktycznie cały czas granicą, bardzo często pokrywając się z czeskim szlakiem niebieskim. Trasa prowadzi cały czas przez lasy, czasami tylko odsłaniając część krajobrazu. Podobnie jak w innych częściach Gór Kamiennych raz idzie się pod górkę, żeby za chwilę z niej zejść i rozpocząć podejście od nowa. Niektóre wzniesienia potrafiły zmęczyć. Prawdziwe widoki otworzyły się dopiero po wejściu na Płoniec. Z tego miejsca widziałem też już dobrze wieżę widokową, a także kolejne zejście i podejście do pokonania.

Ruprechtický Špičák

Po dotarciu na szczyt udałem się na taras widokowy. Wieża która się tutaj znajduje nie jest wieżą turystyczną, lecz telekomunikacyjną. Nie zmienia to jednak faktu, że widoki są naprawdę genialne. Opórcz innych szczytów Gór Kamiennych można zobaczyć również m.in. Góry Stołowe czy Karkonosze. Na dole czekały też na mnie ławki i stoliki, tak więc skusiłem się na odpoczynek. Nawet siedząc pod wieżą nadal można podziwiać piękne krajobrazy.

Szlak niebieski

Drogę powrotną pokonałem szlakiem niebieskim. Mimo że jest to trasa prawie identyczna jak szlakiem zielonym, to można znaleźć kilka różnic. Czesi poprowadzili szlak w taki sposób, że czasami odbija od granicy i obchodzi szczyty. W ten sposób trasa jest zdecydowanie lżejsza. Dodatkowo jest gdzie odpocząć, co jakiś czas trafiałem na pojedyncze ławki. Na ostatnim odbiciu od zielonego szlaku robi też się bardziej dziko. Szlak zamienia się z drogi leśnej na wąską ścieżkę poprowadzoną zboczem. Co jakiś czas przez drzewa przebijają się widoki. Ogólnie szlak niebieski turystycznie prezentuje się lepiej, ale to na zielonym można się bardziej zmęczyć.

Koniec - Głuszyca Górna

Po powrocie parking był nadal pusty. Razem z przystankami trasa zajęła mi ok. 6 godzin, tak więc jest to ciekawa opcja na szybki wypad, nawet gdy trochę się zaśpi i na miejscu jest się bliżej południa niż rana.

⟵ Wróć do strony głównej
Zdjęcie nr 1